Zwierzęta domowe akwarium pies kot gryzonie / DomZOO.pl

Byliśmy nad Amazonką

Polska Amazonka

Wielu ludzi tak właśnie nazywa królową mazurskich rzek – Krutynię – polską małą Amazonkę. To porównanie wydaje mi się nadzwyczaj trafne. Jednak zacznę może po kolei.

W dniach od 26-28 czerwca 2010 r. odbył się w Krutyniu na Mazurach integracyjny zjazd miłośników ryb akwariowych. Ponieważ impreza była organizowana przez Polski Klub Miłośników Dyskowców, tak więc naturalną koleją rzeczy było to, że większość, o ile nie wszyscy, byli miłośnikami Dyskowców. Organizatorami zlotu z ramienia PKMD byli: Andrzej Sieniawski i Rafał Mamątow. Cała impreza została zorganizowana z okazji obchodów 100-lecia polskiego ruchu akwarystycznego.

Pierwszego dnia tj. w piątek uczestnicy zlotu zjeżdżali się z różnych stron Polski. Niektórzy mieli naprawdę daleko. Byli tacy, którzy musieli przejechać praktycznie całą Polskę.

Szkolenie sędziów

O godz. 17:00 odbyło się szkolenie kandydatów na sędziów. Na ten temat nie będę Cię zanudzał :). O godz. 19:00 nadszedł czas na obiadokolację. Trzeba przyznać, że w czasie całego zjazdu jedzenia nie brakowało, a wręcz odwrotnie – było bogato i smacznie.

Ognisko, kiełbaski i… akwarystyka

O godz. 21:00 główny punkt programu tego dnia, czyli ognisko, na którym piekliśmy kiełbaski, popijaliśmy napoje chłodzące i nie tylko, ale przede wszystkim rozmawialiśmy. Jak to zwykle bywa na takich imprezach tematy były przeróżne. Zarówno akwarystyczne, jak i te inne. Jedno jest pewne były ciekawe bo najbardziej wytrwali poszli spać po trzeciej rano.

Spływ kajakowy polską Amazonką

Sobota – główny dzień zjazdu – rozpoczął się śniadaniem o godzinie 9:00. Po śniadaniu ok. 10:30 główna atrakcja tego dnia, a jednocześnie całego zlotu – spływ kajakowy. Było tak pięknie, że trudno opisać to słowami. Jednak spróbuję.
Trasa spływu liczyła sobie ok. 13km. Zaczynała się w Krutyniu a kończyła w Ukcie. Na tym odcinku Krutynia ma w najgłębszych miejscach chyba nie więcej niż 2,5 metra głębokości. Taka jest polska Amazonka. Woda w rzece jest krystalicznie czysta i w każdym miejscu widoczność sięga aż do dna. O ile się nie mylę to w tej rzece występują wszystkie taksony roślin wodnych występujących w Europie. Mi udało się wypatrzeć Elodea canadiensis ( moczarkę kanadyjską), Ceratophylum demersum (rogatek sztywny), Hippurus vulgaris ( przęstka pospolita), piękne Potamogeton crispus ( rdestnica kędzierzawa), Potamogeton natans ( rdestnica pływająca), Myriophyllum spicatum ( wywłócznik kłosowy), Stratoides aloides ( osoka aloesowata), hydrocharis morsus-ranae ( żabiściek pływający), Nymphea alba ( grzybień biały), Nuphar luteum ( grążel żółty) i wiele innych. Wszystkie te rośliny były zdrowe, o żywych kolorach i bez glonów. Pomiędzy tymi pięknymi roślinami pływały… ryby. Co prawda nie były to dyskowce, jednak nasze piękne krajowe okonie, płocie i klenie. Jednym słowem gigantyczne, idealnie utrzymane akwarium zimnowodne. Po prostu bajka. Można również było zobaczyć różne piękne ptaki, które trudno zaobserwować w innych częściach kraju, a nawet Europy. Na przykład Czaplę Siwą. Kiedy dopłynęliśmy do Ukty, czekały na nas busy, które odwoziły nas z powrotem do Krutynia, gdzie czekał na nas obiad. Po obiedzie członkowie Klubu spotkali się by uzgodnić plan pracy na drugie półrocze. Kiedy już się naradziliśmy, czekała nas pyszna kolacja przy grillu, która przeciągnęła się do ok. drugiej w nocy.

Powrót do domu

Nadeszła niedziela, a więc czas rozstań i powrotów do domów. Choć to smutna chwila, to jednak przecież to nie ostatnie nasze spotkanie. Wszyscy śledźcie, kiedy będzie następne. Spotkania PKMD zawsze mają niepowtarzalną atmosferę.

Trochę o ekologii

Nie byłbym sobą gdybym na koniec nie wtrącił kilku słów na temat ekologii. Mazury to piękna kraina i w większości nie skażona jeszcze działalnością człowieka. Jadąc tam, pamiętajmy co nas tam przyciągnęło i starajmy się by takie zostało po naszym wyjeździe. Gwarantuję Ci, że ogromna większość tych, którzy raz odwiedzą „polską Amazonię”, będą chcieli tam wracać jak najczęściej. Tak więc do zobaczenia. Jeżeli nie na Mazurach, to na spotkaniach Polskiego Klubu Miłośników Dyskowców.

Polska Amazonka

Wielu ludzi tak właśnie nazywa królową mazurskich rzek – Krutynię – polską małą Amazonkę. To porównanie wydaje mi się nadzwyczaj trafne. Jednak zacznę może po kolei.

W dniach od 26-28 czerwca 2010 r. odbył się w Krutyniu na Mazurach integracyjny zjazd miłośników ryb akwariowych. Ponieważ impreza była organizowana przez Polski Klub Miłośników Dyskowców, tak więc naturalną koleją rzeczy było to, że większość, o ile nie wszyscy, byli miłośnikami Dyskowców. Organizatorami zlotu z ramienia PKMD byli: Andrzej Sieniawski i Rafał Mamątow. Cała impreza została zorganizowana z okazji obchodów 100-lecia polskiego ruchu akwarystycznego.

Pierwszego dnia tj. w piątek uczestnicy zlotu zjeżdżali się z różnych stron Polski. Niektórzy mieli naprawdę daleko. Byli tacy, którzy musieli przejechać praktycznie całą Polskę.

Szkolenie sędziów

O godz. 17:00 odbyło się szkolenie kandydatów na sędziów. Na ten temat nie będę Cię zanudzał :). O godz. 19:00 nadszedł czas na obiadokolację. Trzeba przyznać, że w czasie całego zjazdu jedzenia nie brakowało, a wręcz odwrotnie – było bogato i smacznie.

Ognisko, kiełbaski i… akwarystyka

O godz. 21:00 główny punkt programu tego dnia, czyli ognisko, na którym piekliśmy kiełbaski, popijaliśmy napoje chłodzące i nie tylko, ale przede wszystkim rozmawialiśmy. Jak to zwykle bywa na takich imprezach tematy były przeróżne. Zarówno akwarystyczne, jak i te inne. Jedno jest pewne były ciekawe bo najbardziej wytrwali poszli spać po trzeciej rano.

Spływ kajakowy polską Amazonką

Sobota – główny dzień zjazdu – rozpoczął się śniadaniem o godzinie 9:00. Po śniadaniu ok. 10:30 główna atrakcja tego dnia, a jednocześnie całego zlotu – spływ kajakowy. Było tak pięknie, że trudno opisać to słowami. Jednak spróbuję.
Trasa spływu liczyła sobie ok. 13km. Zaczynała się w Krutyniu a kończyła w Ukcie. Na tym odcinku Krutynia ma w najgłębszych miejscach chyba nie więcej niż 2,5 metra głębokości. Taka jest polska Amazonka. Woda w rzece jest krystalicznie czysta i w każdym miejscu widoczność sięga aż do dna. O ile się nie mylę to w tej rzece występują wszystkie taksony roślin wodnych występujących w Europie. Mi udało się wypatrzeć Elodea canadiensis ( moczarkę kanadyjską), Ceratophylum demersum (rogatek sztywny), Hippurus vulgaris ( przęstka pospolita), piękne Potamogeton crispus ( rdestnica kędzierzawa), Potamogeton natans ( rdestnica pływająca), Myriophyllum spicatum ( wywłócznik kłosowy), Stratoides aloides ( osoka aloesowata), hydrocharis morsus-ranae ( żabiściek pływający), Nymphea alba ( grzybień biały), Nuphar luteum ( grążel żółty) i wiele innych. Wszystkie te rośliny były zdrowe, o żywych kolorach i bez glonów. Pomiędzy tymi pięknymi roślinami pływały… ryby. Co prawda nie były to dyskowce, jednak nasze piękne krajowe okonie, płocie i klenie. Jednym słowem gigantyczne, idealnie utrzymane akwarium zimnowodne. Po prostu bajka. Można również było zobaczyć różne piękne ptaki, które trudno zaobserwować w innych częściach kraju, a nawet Europy. Na przykład Czaplę Siwą. Kiedy dopłynęliśmy do Ukty, czekały na nas busy, które odwoziły nas z powrotem do Krutynia, gdzie czekał na nas obiad. Po obiedzie członkowie Klubu spotkali się by uzgodnić plan pracy na drugie półrocze. Kiedy już się naradziliśmy, czekała nas pyszna kolacja przy grillu, która przeciągnęła się do ok. drugiej w nocy.

Powrót do domu

Nadeszła niedziela, a więc czas rozstań i powrotów do domów. Choć to smutna chwila, to jednak przecież to nie ostatnie nasze spotkanie. Wszyscy śledźcie, kiedy będzie następne. Spotkania PKMD zawsze mają niepowtarzalną atmosferę.

Trochę o ekologii

Nie byłbym sobą gdybym na koniec nie wtrącił kilku słów na temat ekologii. Mazury to piękna kraina i w większości nie skażona jeszcze działalnością człowieka. Jadąc tam, pamiętajmy co nas tam przyciągnęło i starajmy się by takie zostało po naszym wyjeździe. Gwarantuję Ci, że ogromna większość tych, którzy raz odwiedzą „polską Amazonię”, będą chcieli tam wracać jak najczęściej. Tak więc do zobaczenia. Jeżeli nie na Mazurach, to na spotkaniach Polskiego Klubu Miłośników Dyskowców.